Krótka historia sukienki z lumpeksu

Historyk sztuki ma wiele wspólnego z detektywem. Nie mówię tutaj tylko o odczytywaniu dzieła, jego interpretacji i ukrytych znaczeń, ale także o odnajdywaniu zaginionych, bądź nie znanych wcześniej obrazów, sięganie do źródeł archiwalnych, czy szukanie krewnych artysty, który dawno dawno temu zmarł. Moja historia nie jest ściśle związana z historią sztuki. Przecież nie można nazwać sukienki z Marks&Spencer dziełem sztuki.

Zastanawialiście się kiedyś, kupując coś z drugiej ręki, do kogo ta rzecz należała, kim była ta osoba, ile ma lat? Ja lubię o tym myśleć, ale nigdy przedtem nie udało mi się odpowiedzieć na te pytania. Do czasu, kiedy pewnego razu wraz  z przyjaciółką poszłyśmy na ciuchy. Kupiłyśmy sporo rzeczy, wszystkie na wagę. Wróciłyśmy do domu i zaczęłyśmy to wszystko oglądać. Wtedy zobaczyłam, że na sukience są wyhaftowane inicjały.





Byłyśmy strasznie podekscytowane. Zaczęłyśmy szukać jej na facebooku i znalazłyśmy. Co prawda były dwie dziewczyny o tym samym imieniu i nazwisku, jak się później okazało - kuzynki. Napisałyśmy do Nich wiadomość i nic... Jakieś pół roku później dostałam odpowiedź.

To była sukienka jednej z nich. Hannah, która jest Brytyjką odpisała mi, że to był jej mundurek szkolny w podstawówce, na którym mama wyhaftowała jej inicjały. Wysłała mi zdjęcie z 1999 roku, na którym cała klasa ma ubrane takie same sukienki.



Kiedy z niej wyrosła, mama oddała ją do tych koszy na ubrania. Nie wiem, co działo się potem i kim byli kolejni właściciele, ale 18 lat później, kupiłam ją w jednym z bielskich lumpeksów za 2 złote.

Co ciekawe, Marks&Spencer nadal produkuje podobny krój dziewczęcych sukienek, które można kupić. Nie znalazłam identycznej, choć krój i kolorystyka jest bardzo zbliżona do mojej. Różni się tym, że ona jest w paski, a dostępne dzisiaj tylko w kratkę.


http://www.marksandspencer.fr/Robe

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Sztuki Nigdy Nie Za Wiele , Blogger