"Ruben Brandt. Kolekcjoner"


"Ruben Brandt. Kolekcjoner” to węgierska animacja, którą musicie obejrzeć. Nie wiem, jak to się stało, że przeszła totalnie bez echa, bo premierę światową miała w połowie 2018 roku. Nie wiem, czy w polskich kinach była wyświetlana, ale na początku listopada tego roku wleciała na HBO.
Jak napiszę, że jest to animacja o sztuce - nie wystarczy. Bo ten film ocieka sztuką. Nie ma kadru, w którym by tej sztuki nie było - aluzje malarskie, architektura, postaci , miejsca i można by tak wymienić w nieskończoność. 

Sama opowieść to historia kolekcjonera-terapeuty, którego prześladują bohaterowie najsłynniejszych obrazów - Olimpia, Wenus Botticellego, Infantka Małgorzata, warholowski Elvis Presley i wielu innych. Bo gdzieś w głębi jest to opowieść o chorobie, z którą boryka się główny bohater. I chyba sztuka ma być terapią, ale czy jest? Obejrzyjcie sami, bo naprawdę warto. Jest to fantastyczna animacja (dla dorosłych), która cieszy oko, a przy tym mówi o ważnych rzeczach.
Może już ktoś z Was widział?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Sztuki Nigdy Nie Za Wiele , Blogger